Mercedes na LPG: które silniki znoszą gaz, jakie są koszty montażu i typowe problemy w eksploatacji

0
271
2.6/5 - (5 votes)

Nawigacja:

Czy Mercedes „lubi” LPG? Krótka scena z życia kierowcy

Wyjazd na wakacje, autostrada, tempomat na 140 km/h. Po drodze dwa tankowania, a na rachunku za benzynę kwota, która jeszcze parę lat temu wystarczyłaby na tygodniowy urlop. Właściciel E-klasy zaczyna liczyć: jeśli tak ma wyglądać każdy miesiąc dojazdów do pracy, to coś tu się nie spina. Znajomy taksówkarz rzuca mimochodem: „Załóż gaz, ja swoim Mercedesem robię po 60 tys. rocznie na LPG i żyje”.

Mit „Mercedes tylko na benzynę” kontra rzeczywistość

Wiele osób nadal ma w głowie obraz Mercedesa jako auta, którego „nie wypada” przerabiać na LPG. Rzekomo gaz to domena „tanich” samochodów, a luksusowa marka powinna jeździć tylko na benzynie lub dieslu. Tymczasem jeśli spojrzeć na realia dużych miast, flot i taksówek, obraz jest zupełnie inny. Mnóstwo W210, W211, W203 czy W204 od lat pracuje jako taksówki z instalacjami gazowymi i robi ogromne przebiegi, nierzadko przekraczające 400–500 tys. km.

Technicznie Mercedes nie jest w żaden sposób „alergiczny” na LPG. Większość jego klasycznych benzyn ma solidne, twarde gniazda zaworowe, duże pojemności i spokojne charakterystyki, co bardzo sprzyja zasilaniu gazem. Problemem nie jest logo na masce, tylko konkretna wersja silnika, sposób montażu instalacji oraz to, jak auto później jest eksploatowane.

Prestige kontra ekonomia – skąd tyle emocji?

LPG w Mercedesie budzi emocje z dwóch stron. Jedni traktują montaż gazu jako profanację marki premium – argumentują, że kto kupuje Mercedesa, ten nie liczy się z kosztami paliwa. Drudzy patrzą pragmatycznie: jeśli auto ma robić duże przebiegi, to oszczędności na paliwie są realne i po prostu szkoda przepalać pieniądze w baku.

Dochodzi do tego wątek wizerunkowy. Przy sprzedaży używanego Mercedesa część kupujących omija egzemplarze z LPG z powodu obaw przed „drutowaną instalacją” i możliwymi zaniedbaniami. Inni wręcz szukają zadbanego auta na gaz, bo wiedzą, że przy ich przebiegach będzie to finansowo najlepszy wybór. Decydujący jest więc nie sam fakt, że w aucie jest LPG, ale jak zostało zamontowane, przez kogo i jak długo tak jeździ.

Kiedy montaż LPG w Mercedesie ma sens

Ekonomiczny sens montażu instalacji gazowej w Mercedesie zależy głównie od przebiegów i charakteru trasy. Im więcej kilometrów i im większa pojemność silnika, tym szybciej instalacja się zwróci. Dla porządku warto przyjąć kilka orientacyjnych punktów odniesienia:

  • Roczny przebieg powyżej 15–20 tys. km – od tego poziomu montaż LPG w benzynowym Mercedesie zazwyczaj zaczyna mieć sens ekonomiczny, szczególnie w silnikach 2.0+.
  • Duże trasy pozamiejskie / autostrady – stabilne warunki pracy, równomierne obciążenie, mniejsza ilość zimnych startów. To idealne środowisko dla LPG.
  • Jazda miejska, taxi, kurierka – gaz nadal ma sens, ale trzeba zadbać o częstszy serwis, pilnować układu chłodzenia i regularnie dogrzewać silnik.
  • Niskie roczne przebiegi (np. do 8–10 tys. km) – tu zwrot z inwestycji będzie bardzo wolny, a czasem nie zdąży nastąpić przed wystąpieniem większych napraw.

Ogólny wniosek jest prosty: Mercedes „lubi” LPG wtedy, gdy właściciel lubi liczby. Jeśli auto jeździ dużo, instalacja jest dobrze dobrana i serwisowana, a silnik nadaje się pod gaz, całość zwykle się opłaca i nie skraca drastycznie żywotności napędu.

Mechanik pracuje przy głowicy silnika Mercedes podczas regulacji zaworów
Źródło: Pexels | Autor: Auto Tech

Podstawy LPG w Mercedesach – co się dzieje pod maską

Żeby świadomie dobrać instalację LPG do Mercedesa, warto z grubsza rozumieć, co fizycznie dzieje się pod maską po przeróbce. Samo „pali z butli zamiast z baku” to zdecydowanie za mało, szczególnie przy nowszych silnikach.

Jak działa klasyczna instalacja LPG IV generacji w silnikach MPI

Większość starszych i klasycznych benzynowych Mercedesów korzysta z wielopunktowego pośredniego wtrysku benzyny (MPI). W takim silniku idealnie sprawdza się tzw. instalacja LPG IV generacji (sekwencyjna). Jej główne elementy to:

  • Reduktor-parownik – przetwarza LPG z fazy ciekłej na gazową i obniża jego ciśnienie, wykorzystując ciepło płynu chłodzącego.
  • Listwa wtryskowa gazowa – wtryskiwacze podające gaz w fazie lotnej do kanałów dolotowych przed zaworami dolotowymi.
  • Elektroniczny sterownik LPG – „podsłuchuje” sygnały sterownika benzynowego i na ich podstawie decyduje, kiedy i ile gazu podać do każdego cylindra.
  • Czujniki – temperatury, ciśnienia gazu, czasem też własne sondy lambda do precyzyjnego strojenia.

Sterownik LPG działa w trybie sekwencyjnym – dla każdego cylindra osobno wyznacza czas otwarcia wtryskiwacza gazowego, najczęściej na podstawie czasów wtrysku benzyny. Dobrze zestrojona instalacja powoduje, że z punktu widzenia silnika mieszanka powietrze-paliwo ma bardzo zbliżone właściwości do benzyny, a różnice użytkownik zauważa głównie w portfelu.

Pośredni vs bezpośredni wtrysk benzyny – kluczowa różnica

Mercedes stosował przez lata klasyczne układy MPI, ale w nowszych konstrukcjach coraz częściej spotyka się bezpośredni wtrysk benzyny (GDI/CGI), gdzie wtryskiwacz siedzi bezpośrednio w komorze spalania. To właśnie ta różnica decyduje o tym, jak trudny i kosztowny będzie montaż LPG.

W skrócie:

  • Silnik MPI – wtryski benzyny w kolektorze ssącym, gaz podawany w to samo miejsce. Instalacja IV generacji jest relatywnie prosta, tania i dobrze znana warsztatom.
  • Silnik z bezpośrednim wtryskiem – wtryski benzyny w głowicy, brak możliwości prostego „naśladowania” wtrysku gazu w tym samym miejscu. Stosuje się układy półsekwencyjne lub hybrydowe (LPG + dotrysk benzyny), albo instalacje wtrysku gazu w fazie ciekłej.

W efekcie klasyczne benzynowe Mercedesy z MPI (np. M102, M103, M104, M111, M112, M113) są idealnymi kandydatami na LPG, podczas gdy nowsze bezpośrednie wtryski wymagają dużo większej wiedzy, lepszego sprzętu i większego budżetu.

Specyfika silników Mercedesa a LPG

Benzynowe jednostki Mercedesa mają kilka cech, które szczególnie liczą się przy montażu gazu:

  • Gniazda zaworowe – w wielu klasycznych seriach są twarde i dobrze znoszą nieco wyższą temperaturę pracy na LPG. Dlatego np. M102, M103, M104, M112, M113 uchodzą za „gazoodporne”.
  • Duże pojemności i spokojne obroty – duże R6, V6 i V8 często pracują na niskich obrotach i nie są wysilone. To sprzyja długiej żywotności na LPG.
  • Kompresory i turbo – mechaniczne doładowanie (np. silniki „Kompressor”) oraz turbosprężarki podnoszą temperaturę i obciążenie elementów, co zwiększa wymagania wobec instalacji i strojenia.
  • Precyzyjne układy rozrządu i zmienne fazy – nowsze jednostki z rozbudowaną regulacją faz rozrządu są wrażliwsze na zbyt ubogą mieszankę i przegrzewanie.

LPG a temperatura spalania i smarowanie zaworów

LPG jako paliwo ma nieco inne właściwości niż benzyna. Spala się czyściej, zazwyczaj z mniejszą ilością nagaru, ale:

  • nie zawiera dodatków smarujących, które naturalnie występują w benzynie,
  • spalanie często przebiega w wyższej temperaturze, szczególnie przy ubogich nastawach mieszanki.

Jeśli silnik ma miękkie gniazda zaworowe lub nie jest do końca sprawny (np. układ chłodzenia, termostat), długotrwała jazda na LPG może przyspieszyć zużycie gniazd i prowadzić do konieczności remontu głowicy. To nie jest wina samego gazu, tylko błędnie dobranej lub źle wystrojonej instalacji oraz błędów w eksploatacji (ciągłe pałowanie zimnego silnika, zaniedbany układ chłodzenia).

Dlatego w niektórych Mercedesach montuje się dodatkowo systemy lubryfikacji zaworów (podawanie specjalnego płynu do dolotu). Nie są one cudownym remedium na wszystko, ale przy jednostkach z pogranicza „gazoodporności” mogą wydłużyć żywotność głowicy.

Wniosek z podstaw – marka nie jest przeszkodą

Z punktu widzenia fizyki spalania LPG w Mercedesie niczym istotnym nie różni się od LPG w innych samochodach. Różnice wynikają z:

  • konkretnego typu silnika (MPI vs bezpośredni wtrysk),
  • twardości gniazd zaworowych,
  • wysilenia jednostki i warunków jej pracy,
  • jakości montażu oraz strojenia.

Dlatego sensownie dobrany Mercedes benzynowy może spokojnie przejechać na LPG setki tysięcy kilometrów. Marka sama w sobie nie jest przeciwwskazaniem. Klucz tkwi w szczegółach.

Które silniki Mercedesa najlepiej znoszą LPG – przegląd legend i pewniaków

Na rynku wtórnym od lat funkcjonuje lista benzynowych silników Mercedesa, które uchodzą za wręcz stworzone pod gaz. To jednostki, które montowano w taksówkach, autach flotowych i prywatnych Mercedesach robionych „na lata”.

Starsze wolnossące R4 i R6: M102, M103, M104

M102 (R4, 8-zaworowy, montowany m.in. w W123, W124, W201) – bardzo prosta, trwała konstrukcja. Żeliwny blok, klasyczny rozrząd, brak wodotrysków. Ten silnik to ikona „pancerności” na LPG. Przy poprawnym montażu instalacji i dbaniu o układ chłodzenia potrafi przejechać ogromne przebiegi na gazie, zanim zajdzie potrzeba remontu głowicy.

M103 (R6, 12-zaworowy) – montowany m.in. w W124, W126. Duża pojemność (np. 3.0), spokojny charakter pracy, niewysilona konstrukcja. Ten silnik doskonale współpracuje z LPG, generuje przy tym przyzwoite osiągi nawet na gazie. Przy odpowiedniej opiece i regularnej regulacji luzów zaworowych problemów z LPG zwykle nie ma.

M104 (R6, 24-zaworowy) – także bardzo popularny pod LPG. Więcej zaworów, lepsza kultura pracy, bardziej nowoczesna konstrukcja od M103, ale nadal bardzo dobrze znosząca zasilanie gazem. Wiele egzemplarzy W124, W202 czy W210 z tym silnikiem jeździ na LPG od lat, osiągając przebiegi, które dla niektórych współczesnych jednostek są nieosiągalne nawet na benzynie.

Klasyczne V6 i V8: M112 i M113

M112 (V6, 18-zaworowy, aluminiowy) oraz M113 (V8, 24-zaworowy) to jedne z najbardziej cenionych benzynowych silników Mercedesa pod LPG. Montowane m.in. w klasach E (W210, W211), C (W202, W203), S (W220), ML (W163, W164) i wielu innych.

Dlaczego te jednostki tak dobrze znoszą LPG?

  • Twarde gniazda zaworowe – brak powszechnych przypadków „wypalania zaworów” przy poprawnym montażu gazu.
  • Duże pojemności i spokojna praca – 2.4, 2.6, 2.8, 3.2, 3.7, 4.3 itd. nie są wysilone, co sprzyja trwałości.
  • Dobra dostępność części i wiedzy serwisowej – to popularne jednostki, mechanicy je znają.

Eksploatowane głównie na trasie, z prawidłowo zestrojoną sekwencją, są w stanie bez dramatów znosić duże przebiegi na LPG. Bieżące problemy tych serii (np. nagary, przecieki, sporadyczne problemy z łańcuchem) nie wynikają z samego LPG, a raczej z wieku i ogólnej eksploatacji.

Nowsze M272 i M273 – potencjał i pułapki

M272 (V6) i M273 (V8) to następcy M112/M113, montowani m.in. w W211, W204, W221, ML i innych modelach z połowy lat 2000. Te silniki również dość dobrze współpracują z gazem, ale mają swoje typowe bolączki niezwiązane bezpośrednio z LPG, które trzeba brać pod uwagę.

Najważniejsze kwestie przy LPG w M272/M273:

  • Rozrząd i koła zębate wałka wyrównoważającego (w V6) – zużycie tych elementów to typowa usterka serii, niezależna od LPG, ale kosztowna. Warto zweryfikować stan przed montażem gazu.
  • Rzędowe R4 nowszej generacji: M111 i M271

    Klient przyjeżdża W203 z 1.8 Kompressor na LPG. Mówi: „Poprzedni właściciel założył, ja tylko leję i jeżdżę”. Samochód pali pięknie, ale w logach widać ciągłą korektę mieszanki i podbite temperatury spalin. Po kilku miesiącach wraca – tym razem z nierówną pracą na ciepło. Okazuje się, że głowica prosi się o remont.

    M111 (R4, 16V, często w wersjach Kompressor) to jeszcze „stara szkoła” Mercedesa, montowana m.in. w W202, wczesnych W203, W210. Jako wolnossący znosi LPG bardzo dobrze, jako Kompressor – wymaga większej dyscypliny przy strojeniu i obsłudze.

  • Wersje wolnossące – przy poprawnym montażu sekwencji IV generacji i dobrym chłodzeniu działają na LPG bardzo długo. Nie ma powszechnej plagi wypalonych gniazd, o ile mieszanka nie jest chronicznie uboga.
  • Wersje z kompresorem – wyższa temperatura spalin i większe obciążenie mechaniczne. Potrzebna jest dokładniejsza kalibracja i zapas wydajności reduktora. Drobne błędy w strojeniu, których wolnossący M111 nawet by nie zauważył, w Kompressorze potrafią z czasem obrócić się w problem z zaworami.

M271 (1.6/1.8 Kompressor, później CGI) to już krok dalej – popularny w W203, W204, W211, CLK. Widziany na gazie bardzo często, ale to nie jest bezproblemowy „wół roboczy” jak M102.

  • Napinacze i łańcuch rozrządu – typowa bolączka serii. LPG nie jest bezpośrednią przyczyną, ale jeśli auto ma już objawy (hałasy, błędy faz rozrządu), montaż instalacji mija się z celem dopóki nie uporządkuje się mechaniki.
  • Kompresor – przy instalacji gazowej reduktor musi być dobrze dobrany, a mapa gazu dopracowana tak, by nie dopuścić do dłuższej jazdy na zbyt ubogiej mieszance w wysokim obciążeniu.
  • Głowica – egzemplarze mocno „gonione” na autostradzie i z kiepsko ustawionym LPG potrafią odwdzięczyć się problemami z gniazdami zaworowymi. Czasem pomaga lubryfikacja, ale nie nadrobi źle zestrojonej instalacji.

M111 i M271 da się spokojnie eksploatować na LPG, lecz wymagają rozsądku: chłodny silnik, dobre strojenie, regularne serwisy. Kto liczy na brutalne traktowanie i „gaz w podłogę” cały czas, niech rozejrzy się raczej za M112/M113.

Rzadziej spotykane, ale warte uwagi: M119, M120, M104 w mocnych wersjach

Bywa, że na plac warsztatu wjeżdża stary S-klasa z ogromnym V8 albo V12 i pytanie: „Da się to zagazować?”. Właściciel patrzy na rachunki za benzynę i wie, że bez tego długo nie pociągnie. Samochód często jest w świetnym stanie, ale portfel już nie.

M119 (V8, 32V) i M120 (V12) to motory z czasów, gdy nikt nie oszczędzał na materiale i grubości ścianek. Od strony mechanicznej są bardzo solidne, lecz mają swoją specyfikę:

  • Bardzo wysoka wydajność – instalacja LPG musi mieć naprawdę duży zapas: odpowiednio mocny reduktor (a czasem dwa), wtryskiwacze o dużym przepływie, większą średnicę przewodów.
  • Mało miejsca pod maską – szczególnie przy V12 w S-klasie. Montaż wymaga kreatywności i doświadczenia, nie każdy warsztat się tego podejmie.
  • Elektronika – stare, ale rozbudowane sterowanie może wymagać cierpliwości przy integracji ze sterownikiem LPG.

Podobnie mocne odmiany M104 (np. 3.2, 3.6 AMG) świetnie współpracują z gazem, o ile instalacja jest przewymiarowana względem „zwykłych” czterocylindrówek. Oszczędność bywa wtedy niewiele mniejsza niż w taksówce, ale koszt montażu i strojenia rośnie.

Mechanik precyzyjnie pracuje przy silniku Mercedesa w warsztacie
Źródło: Pexels | Autor: Auto Tech

Silniki Mercedesa, z którymi przy LPG trzeba uważać (lub lepiej odpuścić)

Telefon: „Mam C180 CGI, czy założy mi pan gaz? W internecie piszą, że się da, tylko trzeba dobrą instalację”. Po krótkiej rozmowie wychodzi, że auto jeździ głównie po mieście, a budżet właściciela ma się zmieścić w kwocie „jak w Seicento”. Właśnie tu zaczynają się problemy – nie techniczne, tylko finansowo-eksploatacyjne.

Silniki o wrażliwych gniazdach zaworowych i wysokim wysileniu

W części benzynowych jednostek Mercedesa kombinacja wysokiego wysilenia, wyższych temperatur i mniej odpornych gniazd zaworowych powoduje, że LPG wymaga tu naprawdę ostrożnego podejścia. Nie chodzi o absolutny zakaz, ale o świadomość ryzyka.

Do tej grupy można zaliczyć m.in.:

  • część nowszych R4 1.6/1.8 z serii M270/M274 (np. w W176, W246, W212 po liftingu),
  • niektóre jednostki Kompressor katowane na torze lub w tuningu,
  • silniki, w których fabrycznie obniżono masę elementów głowicy, kosztem odporności na przegrzanie.

Typowy scenariusz przy zaniedbanym LPG w takich jednostkach to:

  1. Uboga mieszanka przy dużym obciążeniu (słaby reduktor, kiepskie strojenie).
  2. Stopniowy wzrost temperatury zaworów wydechowych.
  3. Powolne osiadanie gniazd, utrata kompresji, problemy z odpalaniem na ciepło.
  4. W końcu konieczność zdejmowania głowicy i regeneracji – koszt często równy lub większy od całej instalacji.

Jeżeli dana seria ma już złą reputację pod kątem trwałości głowicy nawet na benzynie, LPG tylko wyostrzy te problemy. Racjonalne podejście: najpierw solidna diagnostyka i szczera rozmowa o stylu jazdy, dopiero potem decyzja o montażu.

Jednostki przeznaczone głównie do miasta

Wielu kierowców montuje gaz w małych benzynach Mercedesa używanych niemal wyłącznie w mieście. Krótkie odcinki, wiecznie niedogrzany silnik, ciągłe rozruchy – tak wygląda życie wielu klas A i małych C.

Problemem nie jest samo LPG, tylko warunki eksploatacji:

  • Silnik często przełącza się na gaz dopiero po kilku minutach, więc oszczędność jest mniejsza, niż się wydaje.
  • Niedogrzana jednostka szybciej zużywa osprzęt, w tym elementy układu wtryskowego i zapłonowego – potem niesłusznie obwinia się gaz.
  • Jeśli auto robi rocznie bardzo mały przebieg, zwrot z inwestycji może nadchodzić latami, a problemy z ewentualną głowicą czy rozrządem pojawią się wcześniej.

W takich zastosowaniach montaż LPG bywa ekonomicznie dyskusyjny, a technicznie wymaga bardzo poprawnego montażu i regularnych serwisów, bo margines błędu jest niewielki.

Silniki już zmęczone życiem

Zdarza się, że Mercedes, który trafił do Polski po długiej karierze flotowej w Niemczech, ma już realnie kilkaset tysięcy kilometrów za sobą. Kompresja na granicy normy, olej znika między wymianami, a mimo to właściciel planuje „uratować” się LPG.

W takim przypadku gaz zwykle nie zabija silnika – on tylko szybciej ujawnia to, co i tak było nieuniknione. Sekwencja ustawiona zbyt optymistycznie (żeby „nie palił więcej niż benzyny”) powoduje:

  • dalszy spadek kompresji na już słabszych cylindrach,
  • nierówną pracę na biegu jałowym,
  • większą podatność na przegrzanie przy obciążeniu.

Jeżeli silnik ma już swoje lata, ale nadal jest w dobrej kondycji (dobre sprężanie, brak „oddechu” z odmy, czysta świeca we wszystkich cylindrach) – montaż LPG ma sens. W przeciwnym razie lepiej przeznaczyć budżet na mechanikę, a nie na butlę i reduktor.

Głowica silnika Mercedes z widocznymi sprężynami zaworowymi
Źródło: Pexels | Autor: Auto Tech

Mercedes z bezpośrednim wtryskiem benzyny a LPG – realia, nie marzenia

Właściciel nowszej klasy C z silnikiem CGI słyszy od znajomych: „Nie zakładaj gazu, bo to się nie da” oraz od innego kolegi: „Ja mam, jeżdżę, śmiga, pali połowę tego co kiedyś”. Obaj mają rację, tylko mówią o różnych sytuacjach.

Jakie benzynowe „bezpośrednie” Mercedesa najczęściej trafiają na LPG

W gamie Mercedesa pojawiło się kilka rodzin silników z bezpośrednim wtryskiem benzyny. Najczęściej rozważa się LPG w:

  • M271 EVO CGI – nowsze wersje 1.8, już z GDI, montowane m.in. w W204, W212,
  • M270/M274 – 1.6/2.0 GDI w klasach A, B, C, E nowszej generacji,
  • wybranych jednostkach V6/V8 z wtryskiem bezpośrednim.

W każdym z tych przypadków klasyczna sekwencja IV generacji „gaz do kolektora” bez udziału benzyny po prostu nie przejdzie – trzeba zastosować instalację przeznaczoną specjalnie do silników z bezpośrednim wtryskiem.

Instalacje LPG do GDI/CGI – gaz plus dotrysk benzyny

Najpopularniejsze rozwiązanie to systemy, w których wtrysk benzyny nie jest całkowicie wyłączany. Zamiast tego silnik pracuje na mieszance LPG z kontrolowanym dotryskiem benzyny, by chłodzić wtryskiwacze i utrzymać ich sprawność.

W praktyce wygląda to tak:

  • Przy małym obciążeniu (jazda miejska, spokojna trasa) silnik spala głównie LPG, a benzyna jest podawana w niewielkich dawkach, najczęściej w określonych cyklach pracy.
  • Przy dużym obciążeniu (wyprzedzanie, autostrada z wysoką prędkością) udział benzyny rośnie – czasem na krótko przejmuje ona główną rolę.
  • Sterownik LPG analizuje czasy wtrysku benzyny, ciśnienie paliwa oraz parametry gazu, by zachować odpowiedni stosunek obu paliw.

Oszczędność jest realna, ale nie tak spektakularna jak w klasycznym MPI. Zamiast np. 90% jazdy na gazie i 10% na benzynie, często wychodzi bliżej 70–80% LPG i 20–30% benzyny – zależnie od stylu jazdy i konkretnego systemu.

Wtrysk gazu w fazie ciekłej – teoria i praktyka

Mniej popularnym, ale technicznie ciekawym rozwiązaniem jest wtrysk LPG w fazie ciekłej przez fabryczne wtryskiwacze benzyny. W skrócie: instalacja wykorzystuje istniejący osprzęt, dzięki czemu w pewnym stopniu „symuluje” pracę na benzynie.

Na papierze wygląda to idealnie, w praktyce:

  • koszt jest wysoki,
  • nie każdy warsztat ma doświadczenie z konkretnym systemem,
  • diagnostyka wymaga bardzo dobrej znajomości zarówno sterownika fabrycznego, jak i gazowego.

Przy właściwym montażu i serwisie taki układ potrafi działać świetnie, ale margines na błędy jest mały. Źle zrobiona instalacja fazy ciekłej potrafi wygenerować więcej problemów niż klasyczne „gaz plus dotrysk” w rękach dobrego gazownika.</